czwartek, maja 20, 2010

Coś na niepogodę! Szybko!

Kiedy tak pada i pada, to jakby się człowiek nie starał, zawsze jakoś smutniej niż zwykle. Szczególnie w maju. Siedzi więc człowiek w domu, nie chce mu się nawet iść na bazar po rabarbar:) A ochota na coś dobrego w taką pogodę niezmiennie nachodzi. Coś dobrego! Szybko! Tak żeby było , gdy będziemy bezmyślnie zmieniać kanały w telewizorze, licząc, że na którymś z nich będzie coś innego niż tylko Wielka Woda...

Chrupiące kwadraty z płatków owsianych, lekko pikantne i rozgrzewające dzięki imbirowi, robi się wyjątkowo prosto i szybko, a składniki zawsze są w domu. Przepis na crunch podobno pochodzi z deszczowej Anglii, a zdobyła go Liska, o czym można przeczytać tutaj.

Crunch Petera
na blaszkę ok. 25/25cm

110g masła
119g cukru, najlepiej trzcinowego
1 łyżka Golden Syrupu lub płynnego miodu
225g drobnych płatków owsianych
1 łyżeczka mielonego imbiru

Masło, cukier i Golden Syrup przełożyć do garnuszka i podgrzać do połączenia się składników. Zdjąć z ognia. Wrzucić płatki i imbir i wymieszać. Przełożyć do wyłożonej papierem prostokątnej lub kwadratowej blaszki. Wyrównać powierzchnię. Można posypać płatkami migdałowymi. Piec 15 minut w 190 st. Po lekkim przestudzeniu kroić w kwadraty (ciasto stężeje, gdy zastygnie).
Podawać z kubkiem dobrej angielskiej herbaty:)

6 komentarzy:

asieja pisze...

deszcz jest smutny
u mnie ostatnio nie pada, wczoraj było piękne słońce, dziś też zapowiada się miło..

a kwadraty..na poprawę humoru muszą działac

My pisze...

a najbardziej lubię jak one tak fajnie chrupią :)

dorota pisze...

ale smacznie wygląda !
poczęstowałabym się

Zapraszam do mojego konkursu nr 2
http://smakuje.blox.pl/2010/05/Herbaty-Szlachetny-Smak-i-KONKURS.html

Ania vel Vespertine pisze...

A ten przepis jest cza-do-wy! Zapisuję, oczywiscie.

:)

szkaradnica pisze...

Wypróbowałam :)
Rekomenduje to! :)))

buncia pisze...

Asiejko,
rzeczywiście pogoda zmienna, ale na coś dobrego zawsze jest dobra pora;)

My,
nawet nazwę mają chrupiącą:)

Dorotko,
dzięki, mam nadzieję, że szczęście mi dopisze...

Aniu,
Bardzo polecam. Chętnie bym zobaczyła je w Twoim obiektywie:)

Szkaradnico,
cieszę się, że smakowały;)